Adam Wiśniewski – Snerg „ROBOT”

„Robot” Adama Wiśniewskiego – Snerga to powieść oryginalnie wydana w 1973 roku, która została następnie zapomniana przez większość czytelników, oprócz największych fanatyków polskiego science-fiction. To się zmieniło w 2026 roku, kiedy Wydawnictwu ArtRage wznowiło tą powieść
w ich serii „Cymelia”, dzięki której można się zapoznać z zapomnianymi lub mało znanymi dziełami które nie zasłużyły na zapomnienie.

Książka idealnie wpasowuje się do czasów, kiedy science-fiction o wiele częściej wchodziło
w gdybania filozoficzne oraz było bardziej popularniejsze w Polsce niż teraz. Wtedy pisali tacy autorzy jak np.: Janusz A. Zajdel czy Stanisław Lem. To oczywiście nie znaczy, że teraz się nie pisze w tym gatunku, tylko wygląda to teraz inaczej niż kiedyś. Oczywiście mamy np.: „Langrange: Listy z Ziemi” lub „Starość Aksolotla”, więc nie mamy na co narzekać, ale jednak czasami trzeba wyjść poza mainstream żeby je znaleźć.

Cała książka jest napisana w pierwszej osobie i autor to wykorzystuje żeby gdybać nad istotą człowieka/co to znaczy być człowiekiem. Nasz bohater nie wie kim jest ani jak się znalazł
w bunkrze, z którego nie da się najwidoczniej wydostać. Wiemy tylko tyle samo co on, czyli to że znajdował się w jakimś pomieszczeniu przez 9 miesięcy w którym uczył się różnych rzeczy i to że tajemniczy mechanizm kazał mu coś zrobić. Co to miało być, tego nie wie, bo to zostało przekazane podczas przejazdu szklaną tubą w górę do bunkru, przez osobę która przed nim jechała, zaś on samoistnie przekazał to następnej osobie, która jechała za nim. Jakaś tajemnicza siła zmusiła go do przekazania tego, że ma poznawać i się uczyć oraz to że nie jest człowiekiem. Inaczej mówiąc, wiemy od początku że, tak samo jak mówi tytuł, jest „Robotem”, ale to nie przeszkadza
w filozoficznych/humanistycznych przemyśleniach o istocie człowieka. Bardzo ciekawie to było napisane i muszę przyznać że całkowicie zapomniał_m o tym fakcie że on nie jest człowiekiem, gdzieś tak po 100 stronach. Naprawdę mi się podobały rozważania autora nad tym i innymi rzeczami. Dużo siedzimy w głowie głównego bohatera u którego jest nadmiar pytań i prawie zero odpowiedzi, oprócz tych od innych ludzi i jego własnych teorii.

Prawie cała fabuła książki dzieje się w bunkrze o którym, oraz o sytuacji w której się znajduje, krok po kroku dowiadujemy się wraz z bohaterem. Jak na 50-letnią książkę, to całkiem fajnie było to rozrysowane ale gdzieś tak po 100 stronach, po dotarciu na piętro w którym dzieje się reszta książki, autor zapomniał o reszcie bunkru. Oczywiście wspomina o innych piętrach ale głównie zostajemy na tym jednym. Oprócz tej jednej rzeczy do której mogę się przyczepić to, ogólnie rzecz mówiąc, ta książka idealnie wpasuje się w to Science-Fiction które lubię. Ta książka to nie jest tylko humanistyka 101, są w niej też ważne fabularnie wątki związane z całkowicie odmiennymi od naszych prawami fizyki. Podobały mi się wątek z rekreacją 1:1 miasta na powierzchni, które główny bohater znalazł po drugiej stronie lustra. Od razu mówię że raczej nie przenosi się do innego wymiaru bo nic na to nie wskazuje ale mogę się mylić. No więc, to miasto jest tak jakby zamknięte w galarecie lub czymś podobnym do niej i wszystko dzieje się tak wolno, że 3 godziny
w świecie bunkru to 1 sekunda w mieście. Do tego w samym bunkrze, niektórzy odkryli że przyspieszenie jest inne niż Ziemskie – nie mam pojęcia jakim cudem to odkryli –
i najprawdobodobniej nie są na Ziemi, tylko zostali oderwani od niej i lecą w głębię kosmosu. Ja naprawdę nie spodziewałem się takiego rozwoju historii i dzięki takim odkryciom mnie kupiła. Pod koniec Snerg za pomocą swoich postaci wdaje się w dyskusję o Nadistotach, która trwa przez dwa rozdziały. Mi to osobiście nie przeszkadzało ale nie wszyscy lubią takie ściany tekstu, więc w razie czego ostrzegam.

Trudno mi ująć w słowa to, co myślę o tej książce ale ostatecznie była to udana lektura. Filozofia
i science-fiction z nietuzinkowymi pomysłami. Naprawdę udana książka o której powinno być tak samo głośno jak o książkach Lema.

Recenzję przygotował Krzysztof Lejbik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *